Anna: Pokój, który na mnie spłynął jest nie do opisania

Szczęść Boże, Mam obecnie 49 lat. Swoje nawrócenie przeżyłam w wieku 32 lat. Miałam wówczas dwoje małych dzieci oraz męża, który jest dobrym człowiekiem, ale nie rozumial zupełnie co się ze mną dzieje. Zacznę od jakiegoś początku.

Pewnego razu zachorował poważnie moj synek. Często chorował ale tym razem trafił do szpitala. Miał zapalenie płuc. Mimo podawania antybiotyków nie zdrowiał. Wtedy nie pozwalano zostawać z dziećmi na noc, więc byłam z nim tylko w dzień. Chciałam go zabrać do domu, żeby nie musiał zostawać beze mnie ani na chwilę, ponieważ bardzo to przeżywał. Lekarz zgodził się, żebym wzięła dziecko na przepustkę. Wzięłam. Tego samego dnia poszłam do pewnej kobiety, którą poznałam w szpitalu, a która powiedziała, że pomoże. Wiedziałam, że zajmuje się bioenergoterapią, ale nikt nie powiedział mi co to naprawdę jest. Kobieta przyszła i „roztoczyła opiekę” nad moim synkiem. Przyniosła ze sobą wahadło, pochyliła się i zaczęła kręcić nim nad łóżeczkiem dziecka. Po czym powiedziała, że go wyleczy.

Strony: First |1 | 2 | 3 | ... | Next → | Last