Kilka uwag o objawieniach i widzeniach.

1. Są ludzie, których, zdawałoby się, samo wspomnienie o widzeniach albo objawieniach przeraża. Jaki mogą mieć powód do takiego strachu, w czym widzą tak groźne niebezpieczeństwo dla duszy, którą Bóg zechce tą drogą prowadzić, tego nie rozumiem. Nie mam zamiaru roztrząsać tutaj, które widzenia są prawdziwe, a które ułudą tylko, ani wymieniać znaków, po których, jak mię nauczyli mężowie głęboko uczeni, można jedne od drugich rozpoznać. Chcę tu tylko wskazać, co powinna czynić dusza w takim stanie, bo niełatwo trafi na spowiednika, który by jej w tej materii nie naprowadził niepokojów i strachów. Najwięcej jest takich, którzy nie tyle się przerażą, gdy im wyznasz, że diabeł ci podsuwał wszelkiego rodzaju pokusy, myśli bluźniercze, rozpasane, niewstydliwe widziadła, ile się zgorszą, gdy im powiesz, że widziałaś anioła i z nim rozmawiałaś, albo że ci się ukazał Pan Jezus ukrzyżowany.

2. O objawieniach pochodzących od Boga tym bardziej nie mam potrzeby mówić tu obszerniej, że dobrze jest wiadomy każdy najpewniejszy znak, którym się różnią od fałszywych (to jest wielkie skarby i dobra duchowe, które po nich w duszy pozostają). Powiem tu więc raczej o wyobrażeniach i widziadłach, w których zły duch, dla oszukania nas, przebiera się w udaną postać Chrystusa Pana albo świętych Jego. Otóż najmocniej jestem przekonana, że nigdy boska łaskawość Pana naszego nie pozwoli na to, ani nie da złemu duchowi tej władzy, by zdołał podobnymi widmami duszę oszukać, chybaby sama z własnej winy swojej do tego mu pomogła; przeciwnie, sam na zdradach swoich się oszuka. Żadną miarą, powtarzam, nie ulegnie dusza temu złudzeniu, jeśli jeno ma pokorę. Nie mamy więc czego się lękać. Ufajmy tylko w Panu i gardźmy tymi podstępami diabelskimi; owszem, obróćmy je na pożytek, tym żarliwiej chwaląc Boga i tym wierniej Mu służąc.

Strony: First |1 | 2 | 3 | ... | Next → | Last