Spotkałem Jezusa Miłosiernego

Moje życie zawierzyłem Bogu i wiem, że to On mnie prowadzi. Moja droga jednak nie zawsze była prosta

Wychowałem się w pobożnej rodzinie. To rodzice byli moimi pierwszymi nauczycielami wiary. Jednak jako nastolatek pogubiłem się i popadłem w grzechy, które są udziałem wielu młodych osób. Przez długi czas nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Kiedy miałem 16 lat rodzice często musieli wyjeżdżać, żeby pomóc mojej chorej wówczas siostrze mieszkającej za granicą. Kiedy zostawałem w domu sam, nadużywałem wolności. W zasadzie próbowałem wszystkiego. Ale Jezus cały czas o mnie walczył. Pojawiały się wyrzuty sumienia, które próbowałem zagłuszyć chodzeniem do kościoła. To jednak nie było prawdziwe spotkanie z Bogiem.

Pierwsze ze zdarzeń, które przyprowadziły mnie do Jezusa Miłosiernego, miało miejsce pod koniec pierwszego roku moich studiów. Pewnego dnia wybrałem się na wycieczkę rowerową. Na krzyżówce wpadł na mnie rozpędzony samochód. Patrząc po ludzku, nie powinienem tego wypadku przeżyć. Tymczasem ja nie miałem nawet żadnych poważnych obrażeń. Jestem przekonany, że Bóg dał mi wtedy drugą szansę. Moja dusza była wówczas martwa – trwała w stanie grzechu śmiertelnego.

Strony: First |1 | 2 | 3 | ... | Next → | Last