Anna: Pokój, który na mnie spłynął jest nie do opisania

Szczęść Boże, Mam obecnie 49 lat. Swoje nawrócenie przeżyłam w wieku 32 lat. Miałam wówczas dwoje małych dzieci oraz męża, który jest dobrym człowiekiem, ale nie rozumial zupełnie co się ze mną dzieje. Zacznę od jakiegoś początku.

Spaczyłam sobie wizerunek Pana Boga

Spaczyłam sobie wizerunek Pana Boga

Doszłam do takiego stanu, że nie dawałam sobie rady ze sobą, zaczęłam mieć codziennie myśli samobójcze, ataki gniewu niekontrolowanego, nie widziałam w ogóle sensu w życiu choć nie miałam powodu bo przecież z punktu widzenia osób trzecich miałam super życie – dobrego wierzącego i praktykującego męża, zdrowe dziecko, zero powodów do stresu itd. Zaczynałam  panować nad moimi wybuchami złości, ale nadal moje życie nie miało sensu ponieważ  nie zaprosiłam do niego Pana Boga. Czym bardziej pracowałam nad sobą tym gorsze cierpienia wewnętrzne odczuwałam .

W wieku 12 lat poszłam do wróżbity

Witajcie, pewno nie będę oryginalna w swoim świadectwie niemniej jednak czuję wielką duchową potrzebę aby się z Wami podzielić swoim doświadczeniem a co więcej obiecałam to Panu. Człowiek żyje na tym świecie myśląc, że jest blisko Boga, wierząc, że z grzechu można się szybko wyspowiadać i żyć dalej. Niestety każdy grzech przynosi konsekwencje. Przekonałam się o tym na własnej skórze. 

Bioenergoterapia

Film zawiera świadectwa Iwony Zaremby-Nowotowskiej i Janka Michalaka. Iwona była lekarzem. Przez zaangażowanie w bioenergoterapię traci własną praktykę lekarską. Nabiera jednak poczucia własnej wyjątkowości, posiadania „daru”, dzięki któremu może pomagać ludziom. Moment konfrontacji przychodzi, gdy bliska przyjaciółka zapada na śmiertelną chorobę… Janek choruje na zanik mięśni. Szansę zobaczył w bioenergoterapii. Gdy swoim „uzdrowicielom” zaczyna stawiać … Więcej…

Bioenergoterapia / Spirytyzm

Jarmark cudów – Bioenergoterapia i spirytyzm

Więcej…

Doktor Blagier

Co czwarty lekarz sprzeniewierza się przysiędze Hipokratesa – artykuł nt. medycyny niekonwencjonalnej, przedruk z Tygodnika "Wprost", Nr 1210 (19 lutego 2006)

Bioenergoterapeuta-reikowiec robił na nas różne zabiegi

Hm .. to trudne opisać w kilku słowach wydarzenia ostatnich 3 lat, trudne, zacznę więc pokrótce od pilnych wydarzeń. Mieszkaliśmy z mężem kilka miesięcy pod jednym dachem z bioenergoteraeutą – reikowcem. Robił on na nas różne zabiegi.

Niezawodny jest tylko Jezus

Problemy zaczęły się, gdy miałam 13 lat. Byłam bardzo nieśmiała i nieporadna w kontaktach z ludźmi. Stąd męczyło mnie poczucie alienacji, odrzucenia przez grupę. Dlatego, żeby poczuć się lepiej, stworzyłam sobie świat fantazji, oparty na fascynacji magią, spirytyzmem i demonologią. Czytałam na ten temat wszystek chłam, jaki wpadł mi w ręce i próbowałam odprawiać różne rytuały.

Reiki to jeden z szatańskich sposobów na zniszczenie człowieka i oddalenie go od Boga

Wszystko zaczęło się przypadkiem parę lat temu, kiedy zacząłem pracę jako masażysta w ośrodku terapii naturalnej. Usłyszałem tam o rzeczach, o których do tej pory nie miałem pojęcia – bioenergoterapia, reiki, tarot, wróżby, tajemnicze energie itp. Osoby zajmujące się tym wywarły na mnie duże wrażenie, wszyscy chcieli pomagać cierpiącym, mówili o rozwoju duchowym, były wobec mnie bardzo otwarte, dzieliły się ze mną swoimi umiejętnościami. Głównie zajmowano się terapią Reiki. Odbywały się tam kursy i spotkania reikowców, na których przekazywano „pozytywną energię miłości”. Zaczęło mnie to pociągać – można było wznieść się wyżej w tzw. rozwoju duchowym, uzdrawiać ludzi.