Przekleństwo

 

V. JEZUS CHRYSTUS JAKO ZWYCIĘZCA PRZEKLEŃSTWA

„Teraz więc nie ma już potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie" (Rz 8, 1), ani przekleństwa. Stawszy się dla nas „grzechem" (2 Kor 5, 21), i „przekleństwem", Chrystus „wykupił nas z przekleństwa Prawa" (Gal 3, 13) i dał we władanie błogosławieństwa i Ducha Świętego. Tak więc Słowo może stanowić początek nowych czasów, kiedy to z ust Jezusa nie będzie już nigdy wychodzić przekleństwo w sensie ścisłym (gr. kotara). Będą się pojawiały jedynie stwierdzenia nieszczęśliwego położenia człowieka (gr. ouai), idące zresztą w parze z błogosławieństwami (Łk 6, 20-26); Słowo już nie odrzuca, ale przyciąga (J 12, 32); nie rozprasza, lecz jednoczy (Ef 2, 16). Wyzwala Ono człowieka z przeklętych więzów szatana, grzechu, gniewu i śmierci, dając mu przy tym możność kochania. Ojciec, który wszystko prze­baczył w swoim Synu, może też nauczyć swe dzieci, jak należy zwyciężać przekleństwo przebaczaniem (Rz 12, 14; l Kor 13, 5) i miłością (Mt 5, 44; Koi 3, 13); chrześcijanin nie może więc już złorzeczyć (l P 3, 9) – w prze­ciwieństwie do starotestamentowej zasady: „Niech będzie przeklęty, kto cie­bie przeklina", lecz na wzór Pana, powinien „błogosławić tym, którzy go oczerniają" (Łk 6, 28).

Pokonane przez Chrystusa przekleństwo pozostaje mimo to rzeczywisto­ścią, przeznaczeniem nie bardziej fatalnym niżby ono było bez Jezusa, lecz mogącym nadal spotkać człowieka. Pełna manifestacja błogosławieństwa po­woduje paroksyzm złości, przekleństwa, które idzie w ślad za błogosławień­stwem od samego początku. Przekleństwo, korzystając z ostatnich swoich dni, które są już zresztą policzone (Ap 12, 12), ukazuje się z całą gwałtowno­ścią, w chwili gdy dokonuje się zbawienie (8, 13). I dlatego tyle jest jeszcze w Nowym Testamencie formuł przekleństwa. W Apokalipsie czyta się prawie równocześnie takie oto oświadczenia: „Nic godnego klątwy już [odtąd] nie będzie" (22, 3), a za chwilę – „Precz stąd wszyscy, którzy kochają kłam­stwo i nim żyją!" (22, 15): Smok (12), Bestia i fałszywy prorok (13), narody Gog i Magog (20, 7), nierządnica (17), Babilon (18), Śmierć i Szeol (20, 14), ciemności (22, 5), świat (J 16, 33) i potęgi tego świata (l Kor 2, 6). To pełne, bezwzględne przekleństwo, to „Precz" bez jakichkolwiek złagodzeń jest wygłoszone przez Jezusa Chrystusa. Najbardziej przerażające jest jednak to, że przekleństwo owo w ustach Jezusa nie jest ani gwałtowną zemstą, ani uzasadnionym rozumowo odwetem; jest to przekleństwo najczystsze i najstraszniejsze. Zostawia samym sobie tych, którzy się wyłączyli z miłości.

Stało się tak nie dlatego, że Jezus przyszedł, żeby złorzeczyć i potępiać (J 3, 17; 12, 47); przeciwnie, On przynosi na ziemię błogosławieństwo. Nigdy w ciągu swojego życia nie rzucił na nikogo przekleństwa. To prawda, że wy­głaszał straszne groźby: przeciwko sytym tego świata (Łk 6, 24 nn), przeciwko niewiernym miastom Galilei (Mt 11, 21), przeciwko uczonym w Piśmie i fa­ryzeuszom (Mt 23, 13-31), przeciwko „temu pokoleniu", w którym skupiły się. niejako wszystkie grzechy Izraela (23, 33-36), przeciwko „temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy został wydany" (26, 24). Są to jednak zawsze ostrzeżenia i bolesne zapowiedzi, nigdy zaś wybuchy nieopanowanego gniewu. Samo słowo „przekleństwo" pojawi się na ustach Syna Człowieczego dopiero w momencie Jego ostatniego przyjścia. Wtedy powie: „Idźcie precz ode nrnie, przeklęci!" (Mt 25, 41). Przestrzega nas jednak, że nawet wówczas nie zmieni On swego postępowania: „A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, a nie za­chowa ich, to Ja go nie sądzę… Słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym" (J 12, 47 n).

Strony: Pierwsza | ← Wcześniej | 1 | 2 |3 | Ostatnia