„Znaki” Shyamalana

ImageMyli się ten, kto uważa inwazję UFO za główny temat filmu „Znaki”. To raczej obraz psychologicznej i duchowej walki, która toczy się w samych bohaterach. Brak zatem epatowania scenami walki z dziwnymi kreaturami, jak w „Dniu Niepodległości” i „Marsjanie atakują”, nie ma cudacznych broni i laserów, prawie żadnych efektów specjalnych, nawet sami kosmici pojawiają się sporadycznie.

M. Night Shyamalan – reżyser i scenarzysta w jednej osobie – skoncentrował się na przedstawieniu tematyki zła. Oto byłego duchownego, Grahama Hessa (Mel Gibson, współproducent) i jego rodzinę dotykają dziwne zjawiska. Najpierw pojawiają się tajemnicze znaki na polu, dochodzi do niewytłumaczalnych komplikacji, a w końcu przybywają sami obcy w aurze nienawiści do człowieka. Rozpoczyna się apokaliptyczna inwazja UFO na ziemię, ale ten wątek pozostaje w tle pełniąc role ledwie drugorzędną. Reżyser kieruje uwagę widza na relacje rodzinne Hessa z dziećmi i jego bratem Merillem (Joaquin Phoenix), na jego osobiste problemy, jak nieumiejętność pogodzenia się ze śmiercią żony, zanik więzi emocjonalnych i samej wiary bohatera.

Strony: 1 | 2