Madonna z lasów

Matka Najświętsza nie ukazała się Ojcu Lamy’emu z naglącym orędziem dla ludzkości. Przyszła, by powiedzieć mu to, co ważne na jego drogach do wieczności. Francuski kapłan zachował swe spotkania z Maryją w tajemnicy – pewne ich szczegóły miały zostać upublicznione dopiero po jego śmierci.

Dlaczego więc zajmują nas te objawienia? Nie tylko dlatego, że dają nam okazję głębszego wglądu, jak wyglądają „zupełnie-prywatne spotkania z Maryją”. Choć… przyznajmy, że jest to rzecz zajmująca. Jest i drugi, ważniejszy, powód. W swych objawieniach udzielonych Ojcu Lamy’emu Matka Boża przekazała mu – znów „prywatnie” – wiedzę o nas, o naszym świecie, o naszej przyszłości. Ten kapłan jest najbardziej znany ze swych apokaliptycznych proroctw, które powtarza za Maryją. Dobrze je zapamiętał…
Ciekawe: przed wybuchem pierwszej wojny światowej co niedziela mówił o nich z ambony swego parafialnego kościoła. Każdej niedzieli wzywał do pokuty i nawrócenia, tłumacząc, że tylko w ten sposób świat uniknie wielkiej wojny. Ale jego parafianie śmiali się z proboszcza, że wciąż na nowo powtarza to, co już słyszeli.
Dopiero gdy wybuchła „wielka wojna”, zaczęli mówić: O, gdybyśmy wtedy go posłuchali… Ale jeśli nie ogłosi się, że wypowiadane słowa pochodzą z nieba, mimo swej oczywistości, nie dotkną ludzkich serc. Może właśnie dlatego Matka Najświętsza nieustannie przychodzi na ziemię? By można było w sprawach oczywistych powoływać się na Jej – nie kaznodziei – autorytet?

Strony: First |1 | 2 | 3 | ... | Next → | Last