Wiersze Hilariona Fałęckiego

Lamentacja piąta

Puchaczu w stroje odęty, mówisz
Co to po całych nocach nieszczęsne uganiasz sowy,
com się nakłaniał, to nakłaniał, com się karków nałamał
to nałamał, całonocnych szyldwachów naodprawiał;
Com na ustawicznych pokątnych konferencyjach
usta wyszeptał, tom wyszeptał,
alem przecię tego ptaszka złapał,
z pierza cnoty i kandoru oskubał.
Cieszysz się niezmiernie, żeś ptaszka złapał?
A czemuż się nie smucisz,
że diabeł złapał ciebie, a wiecznie….

Melancholia święta trzecia

Strony: 1 | 2