Komisja Teologiczna KUL w sprawie tzw. spowiedzi furtkowej

1. W ostatnim czasie jesteśmy świadkami pojawienia się nowej formy sprawowania sakramentu pokuty w postaci tzw. spowiedzi furtkowej. Jej geneza nie jest do końca jasna.

Zwykle wskazuje się na założony w 2006 r. Krąg Miłosierdzia Kapłanów, skupiający księży żyjących charyzmatem Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie koło Sochaczewa. Jak dotąd nie ma też jasno sprecyzowanej definicji „spowiedzi furtkowej”. Już sama nazwa jest niejasna i tajemnicza. Niektórzy mówią tu o spowiedzi generalnej połączonej z modlitwą o uwolnienie. Takie określenie jest jednak mylące i może wprowadzać w błąd. Jak wynika z dostarczonych komisji materiałów, istota tej spowiedzi polega na zamykaniu „furtek” (stąd nazwa „furtkowa”), które grzech (osobisty lub „pokoleniowy”) otwarł przed szatanem, dając mu w ten sposób pewną władzę nad człowiekiem. Cechą charakterystyczną „spowiedzi furtkowej” jest wysoce rozbudowany, aczkolwiek ograniczony do pierwszego przykazania Dekalogu (stąd nie jest to spowiedź generalna) rachunek sumienia oraz modlitwa o uwolnienie, czasem przybierająca formę uroczystego egzorcyzmu. Tego rodzaju praktyka domaga się pogłębionej refleksji oraz oceny teologicznej i pastoralnej.

2. Różne opisy „spowiedzi furtkowej” sugerują, że mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju synkretyzmem, polegającym na łączeniu sakramentu pokuty z elementami psychoterapii i egzorcyzmu. Te trzy elementy należy wyraźnie od siebie oddzielić, gdyż stanowią one trzy różne płaszczyzny niesienia pomocy człowiekowi. Ich przekraczanie jest w większości przypadków przekraczaniem granic własnych kompetencji, co może prowadzić do poważnej szkody psychicznej i duchowej penitenta. W tym aspekcie „spowiedź furtkowa” jawi się jako prawdziwe zagrożenie duchowe. Trzeba ponadto zauważyć, że przyzwolenie na wprowadzenie nowej formy sakramentu pokuty, i to bez zgody kompetentnych władz kościelnych (!), może uruchomić lawinę kolejnych pomysłów na „ulepszanie” tego sakramentu. Przykładem tego może być praktykowana już spowiedź połączoną z uzdrawianiem obrazu ojca. Taka sytuacja grozi chaosem, a ostatecznie rozbiciem jednego Sakramentu Pokuty i Pojednania. W pogoni za nadzwyczajnością wierni mogą nie chcieć „zwykłej” spowiedzi jako w ich przekonaniu bezwartościowej. Grozi to pojawieniem się księży-specjalistów, namaszczonych lub samozwańczych „guru”, dysponujących monopolem na sprawowanie takiej czy innej formy sakramentu pokuty.

Strony: First |1 | 2 | 3 | ... | Next → | Last

8 komentarzy do wpisu „Komisja Teologiczna KUL w sprawie tzw. spowiedzi furtkowej”

  1. Wydaje mi się, że pytania do spowiedzi furtkowej musiał wymyślać ktoś niepełnosprawny intelektualnie. Mój brat wpadł kiedyś na pomysł żeby odbyć taką spowiedź i pokazał mi kwestionariusz do wypełnienia. Przy „czy piłeś yerba mate” parsknąłem śmiechem i poradziłem mu żeby nie wchodził w to, bo każdy, kto uważa, że szatan wchodzi w nas jeśli się napijemy yerby, kawy, herbaty czy innego kompotu, jest ograniczony albo ma złą wolę. Pomijam tu fakt, że jeśli dziadźko miał grzecha, to mam i ja, jest tak absurdalne i głupie, że zęby bolą. „Dlaczego powtarzacie między sobą to przysłowie o ziemi Izraela: Ojcowie jedli niedojrzałe winogrona, a dzieciom cierpną zęby? Na moje życie, wyrocznia Pana Boga – nie będziecie więcej powtarzać tego przysłowia w Izraelu.” i dalej w Ez 18.

  2. Kazda komisja moze sie mylic. TAK JAK TO MA,MIEJSCE W TYM WYPADKU. Na akt uznania bledow tego dokumentu nie liczylabym,bo teolog nigdy sie nie myli.Pozostanmy bardziej wierni nauce Chrystusa,biskupa miejsca i papieza i Kosciolowi Katolickiemu niz komisji teologicznej KUL i teologom.

  3. Zgadzam się z przedmówcami. Komisja zdaje się bardziej troszczyć o to, że ludzie odwrócą się od zwykłej spowiedzi niż skupić na problemach osób szukających tego typu pomocy. Zamiast tego mamy rozmycie roli szatana. Punkt 11 to swoisty „majstersztyk”. O ile całkowicie zgadzam się konkluzją na zakończenie to pomieszanie pojęć na początku jest zdumiewające. Dowiaduję się z niego, że diabła nie ma („zło nie może być bytem substancjalnym”), potem że jest dobry, a dalej że wprawdzie może sobie jakoś tam działać ale Jezus go pokonał (jeśli go nie ma to kogo pokonał Jezus?)…
    To prawda, że Jezus zwyciężył szatana ale osób, które to zrozumiały i EGZEKWUJĄ to zwycięstwo w życiu codziennym jest niewiele. Diabeł już dawno to spostrzegł, śmiało podnosi łeb i w skutek tego mamy coraz więcej osób potrzebujących uwolnienia. Komisja powinna wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu ludu a więc zająć się programem szkoleń księży pod kątem uwolnień czy prowadzenia duchowego (co postulują) bo efekt jest taki, że tę niewdzięczną robotę przejmują świeccy (charyzmatycy – w pozytywnym sensie tego słowa). Dziś akurat Kościół czyta Łk 9,46-50 (parafrazując; nie zabraniajcie im wypędzać złych duchów w Moje imię – „kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami”.
    W pierwszym czytaniu mamy też malowniczy obraz szatana domagającego się aby srogo doświadczyć Hioba… To tylko przykłady z tego co Kościół czyta dziś, mam DZIWNE wrażenie, że niektóre twierdzenia Komisji KUL stawiają mnie albo ich samych poza doktryną Kościoła Katolickiego.
    Mamy chodzić po „całej potędze nieprzyjaciela” i owszem Komisja KUL mówi uspokajającym tonem, że diabła nie ma się co bać a jednocześnie widzi w uwalnianiu od jego wpływów ukrytą szatańską robotę… Już kiedyś faryzeusze zarzucali, wiecie komu, że wypędza demony mocą demonów… wnioski są nietrudne do wyciągnięcia. Moje są takie, że przez tego typu lęki w Kościele muszę się „wstydzić”, że bracia protestanci wyprzedzają nas już niemal we wszystkim. Chodzi mi o ewangelizację, posługę związaną z uzdrowieniem i uwolnieniami (i to nie posiadając pełni).

  4. W religiach niechrzescijanskich niestety, nie wszystko jest dobre i swiete a skupianie sie tylko na tym co ” nierzadko odbija promien Prawdy”, ( to albo cos jest prawda albo nia nie jest, ” prawie” czyni roznice) , skutkuje niedostrzeganiem niebezpieczenstw kryjacych sie w pewnych praktykach religijnych i w falszywym twierdzeniu, ze wszystkie religie sa rowne, co jest klamstwem.
    Co do spowiedzi furtkowej to sie zgodze, ” cudowanie” nikomu nie wyjdzie na dobre. Regularna spowiedz, modlitwa, praca nad soba, terapie, leki, zmiana srodowiska moga pomoc wyzwolic sie z problemow. Zaniedbania wychowawcze, agresja w domu, lekcewazenie domownikow, zly przyklad to powody klopotow wielu ludzi i na to egzorcyzmy nie pomoga. Chrystus uzdrawia w sakramencie pokuty i pojednania wiec dodatkowe ” srodki upiekszajace” sa nie tylko zbedne, ale zaciemniaja prawdziwa istote spowiedzi.

  5. Gniew i nienawisc jesli nie ,, leczone” nie przechodza z pokolenia na pokolenie to czym ja sie zarazilem i od kogo jesli nie od najblizszych mi osob, skutki nienawisci mojego dziadka do rodzicow ciagna sie za mna do dzisiaj

  6. Bardzo dobre pytanie. Swoją drogą, jeśli nie powinniśmy odnosić się do grzechów naszych przodków, to czemu nie mieszkamy w raju? Dlaczego grzech pierworodnych rodziców nadal jest aktualny? Ponosimy nadal jego konsekwencje. Czegoś tu nie rozumiem. Podobnie jak przytoczone cytaty z pisma św. zupełnie przeciwstawnie je rozumiem.

  7. Dobra demagogia używa tylko prawdy, odpowiednio ją tylko kontekstualizując. Naukowcy z KUL zdają się mieć na celu bagatelizowanie wpływu demonów na wybory dokonywane przez ludzi. A używają do tego bardzo dobrej demagogii. Można by mieć wręcz wątpliwości, czy to Ewa czasem nie kusiła Szatana…

Dodaj komentarz