To nie jest… KLEPANIE! – Wywiad z ks. Piotrem Glasem

Ksiądz Piotr Glas, choć z urodzenia jest Polakiem, pełni posługę w Anglii, a Słowo Boże głosi głównie w języku angielskim. Jego rekolekcje internetowe obejrzały już setki tysięcy Polaków! Ksiądz Piotr zachęca też do nowenny pompejańskiej. Porozmawiajmy!

Wywiad ukazał się w 16. wydaniu „Królowej Różańca Świętego„. Poniżej publikujemy jego fragmenty. Czasopismo możesz zamówić za tylko 3,90 w naszej księgarni!

Wywiad ukazał się w numerze 16. "Królowej Różańca Świętego"
Wywiad ukazał się w numerze 16. „Królowej Różańca Świętego”

Jak to się stało, że ksiądz zos­tał mianowany egzorcystą, i to w Anglii?

To było w czasie, kiedy większość egzorcystów zostało mianowanych, po przez tzw. „przypadek”. W tym czasie nie zajmowano się tym tematem i 99% kapłanów niewiele wiedziało na ten temat, ani nas o tym nie uczono i nawet wykładowcy niewiele wiedzieli. Pamiętam, jakoś pół roku wcześniej, temat ten zaczął mnie interesować. (…) Wcześniej czułem się tak, jak lekarz, który nie wie, gdzie jest żołądek. Pomyślałem sobie, co jest grane? Po co mi to wszystko?

Mieszkałem wtedy na takiej pięknej wyspie Jersey. Pewnego dnia o godzinie 4 rano, na plebanię przyszedł młody człowiek, miał 16, 17 lat. Znałem go i całą jego rodzinę, był moim parafianinem. Zapytałem się czy potrzebuje jakieś pomocy. To był luty, pamiętam, że było zimno, od oceanu wiał przeraźliwy, silny wiatr. Pytam się: „Co ty tutaj robisz?”. A on odpowiada: „Czy mogę wejść?”. Zastanawiałem się, co z tym zrobić. Pomyślałem, że jest może pijany, potrzebuje pieniędzy, albo jakiejś pomocy.

Wpuściłem go a on usiadł w przed­pokoju. Próbowałem wyczuć alkohol, ale nic nie było czuć, trochę tylko papierosami, nie alkoholem. Pomyślałem, że może jest naćpany? Wtedy powiedział: „Pomóż mi”. Spytałem, co się stało. Czego ode mnie chce? Jak mam mu pomóc? Czy skądś uciekł? Odpowiedział „Nie, byłem na imprezie całą noc, nad zatoką”. To było dość daleko, ok. 3 km od mojej parafii. Mówił, że musiał wyjść z tej imprezy i szedł wzdłuż morza 3 km plażą, a w połowie drogi znalazł piękną, białą różę. Tę różę przyniósł ze sobą. Dał mi ją. Zdziwiłem się, że jak to, róża w lutym na plaży? Może na ulicy ktoś by zgubił, ale na plaży? Piękna, biała róża, świeżutka. On powiedział: „Kiedy znalazłem tę różę, wiedziałem, że muszę tu przyjść”.

(…)

Zacząłem się modlić i modliłem się chyba ze 2, 3 minuty jakąś zwykłą modlitwą… I wtedy dostał szału. Jak zaczęło nim rzucać, jak się zerwał na równe nogi, oczy się zmieniły, nagle rzucił się na ołtarz i mówi do mnie tak: „To wszystko ci człowieku rozwalę, zginiesz, zdechniesz!”. Wziął świecę, zaczął rozlewać olej, mówił: „Spalę ten burdel!”.

Przerażające.

Rzucił się na mnie i przewrócił, nagle wybiegł z kaplicy, zaczął biegać po całym domu, kopać, rozwalać wszystko, co stało na drodze. Była już 5 rano. Potem znowu zszedł.

Pomyślałem: „Boże, co się znowu będzie działo, co to w ogóle jest? Jest chory czy co?”. Wpadł do kaplicy, wziął obraz Miłosierdzia Bożego i trzasnął mnie w głowę. Ramki wbiły mi się w brzuch o obraz spadł na ziemię. Mówi: „No i gdzie teraz ten twój Bóg?”. Podniosłem obraz i odpowiedziałem: „Tu jest” i postawiłem go znowu. Wtedy powiedział: „To wszystko spalę” i uderzył mnie z wielką siłą.

Czy miał ksiądz podejrzenie, że to siła złego ducha, czy że po prostu jest chory?

Znałem go więc wiedziałem, że chory psychicznie nie jest, ale przeszło mi przez myśl, że owładnął nim szatan. Pan Bóg doskonale przygotowywał mnie na to, bo gdyby nie książki, które czytałem kilka miesięcy wcześniej, spanikowałbym i pomyślał, że on się pewnie naćpał. W momencie, kiedy on mnie chwycił, rzucił mnie na ziemię i powiedział: „Ja cię teraz zabiję”, przeszły mi przez głowę wszystkie myśli. Pomyślałem, że pewnie rano znajdą mnie martwego w kałuży krwi. Może znajdą i jego. Nie wiadomo, jakie podejrzenia pój­dą w świat: co ja robiłem, może go zaatakowałem, a on się biedny bronił. Przyszła mi myśl, że to jest już koniec…

(…) Rodzice mówili, że to może problem psychiczny. Powiedziałem jego ojcu: „Słuchaj podejmę się tego, daj dziecku szansę, bo jak nie, to on skończy w psychiatryku”. I ten argument zadziałał, bo na zachodzie w szpitalach jest mnóstwo młodych ludzi odurzonych lekami, na psychotropach, którzy potrzebują pomocy duchowej.

W XIX wieku żył karmelita, bł. Franciszek Palau, który odwiedzał zakłady dla chorych psychicznie i modlił się za każdego z osobna. Jeśli w czasie modlitwy ujawniały się symptomy demonicznego opętania, wiedział, jak im pomóc. Poprzez jego modlitwę wiele osób zostało uwolnionych od złego ducha i uzdrowionych.

Dzisiaj nikt mnie nie wpuści do szpitala psychiatrycznego. Pamiętam, jak byłem w nim kiedyś w cywilnym ubraniu z ukrytym Najświętszym Sakramentem. Kiedy wszedłem, rozległy się głosy: „Ty skurczybyku, ty chamie, ty ch., ty taki i owaki, wynoś się!”.

Nad tym chłopakiem odprawiłem w sumie pięć egzorcyzmów. To było coś strasznego. Zaprosiłem dwóch potężnych mężczyzn do pomocy. To byli robotnicy sezonowi, wiedziałem, że chodzą do kościoła, a znaleźć tam młodego mężczyznę, który chodzi do kościoła i wierzy to jest trudno. Zaczęło się piekło. To było zupełnie jak na filmie. To co się tam działo, co szatan robił, jak go wykręcał, przewracał, pluł… Teraz wiem, patrząc wstecz, ile wtedy błędów popełniłem, no ale to Pan Bóg tym kierował. Na piątym egzorcyzmie, który odprawiłem sam na sam, i który trwał chyba 15 minut, szatan go opuścił.

(…)

Chciałem zapytać o rolę Maryi w procesie uwalniania. Z punktu widzenia teologicznego zdajemy sobie sprawę, z apokaliptycznego zwycięstwa Maryi nad wężem. Jej rola cały czas trwa i Ona triumfuje nad złym duchem. Jak to wygląda od strony praktycznej? Jaką rolę pełni np. różaniec?

Strony: Pierwsza |1 | 2 | 3 | Dalej → | Ostatnia

27 komentarzy do wpisu „To nie jest… KLEPANIE! – Wywiad z ks. Piotrem Glasem”

  1. Takich księży jak Ksiadz Piotr Glas oby jak najwięcej, jest szczery i nie owija w bawełnę. To dobry I wartościowy pasterz zakochany w Bogu. W tym co mówi i pisze jest dużo prawdy, nawet jeśli nam może się ona nie podobać, warto włożyć wysiłek. Człowiek po przeczytaniu Ks. Piotra staje w prawdzie to wszystko przecież mamy w Piśmie Świętym tylko tak rzadko tam zaglądamy. Życzę temu Księdzu dużo Łask Bożych, wytrwałości w posłudze, bo bardzo potrzeba nam takich słów wprosy od Ducha Świętego. 🙂 Pozdrawiam i dziękuję Bogu za takich ludzi.

  2. Ks.Piotr jest fantastycznym Bożym wojownikiem rozpalającym serce milością do Matki naszego Pana.Dziękuję Bogu za Niego i proszę by był taki do końca. Niech pamięta jak nasz paierz mimo choroby i upływającego czasu wieku wytrwał w powołani i posłudze do konca dni swoich.
    Jestem dzięki Księdzu i jego świadectwom
    zakochana na nowo w Maryi nie wiedzialam o Jej sile ale już wiem i wszystkim o tym świadcze .
    Uwielbiam Cię sluchać księże przywracasz wiarę rozpalasz ogień Twe słowa napędzają do działania w wierze- Bogu niech będzie chwała a dla Ciebie mnogość łask.
    Bógzapłać.

  3. Dziękuję ks.Piotrowi za jego wielką walkę. Byłem letnim katolikiem-nawet nie „paciorkowcem” i dzięki jego naukom jest teraz ze mną zupełnie inaczej-dużo lepiej, staram się cały czas być gorącym i być blisko naszej kochanej mamy Najświętszej Maryji Panny. Teraz wiem, że w życiu nie ma przypadków-modlitwa czyni cuda. Z Panem Bogiem.

Dodaj komentarz