Przez jogę do zniewolenia

Na mojej rodzinie ciąży grzech międzypokoleniowy. Babcia dokonała aborcji, a moją mamę wychowała w przekonaniu, że to nic złego. Za jej namową również moja mama dokonała dwóch aborcji. Szukając po tym ukojenia, zwracała się do bioenergoterapeutów, mistrzów Reiki, radiestetów, poddawała się akupunkturze. Od najmłodszych lat czułem pustkę i lęk, nie wiedząc, że są to objawy tzw. syndromu ocaleńca od aborcji. Chcąc się od nich uwolnić, poszedłem w zupełnie niewłaściwym kierunku.

Dwanaście lat temu mama pierwszy raz zaprowadziła mnie do gabinetu bioenergoterapeutycznego. Przez 10 lat chodziłem tam w złudnym przekonaniu, że ci ludzie chcą mi pomóc. Zaczynając od kontaktów z bioenergoterapeutami, powoli wszedłem w jogę, akupunkturę, akupresurę, ustawienia rodzinne Berta Hellingera, wreszcie Metodę Silvy. Największych spustoszeń duchowych dokonały we mnie joga, Metoda Silvy i ustawienia rodzinne. Najtrudniejszymi doświadczeniami chciałbym się podzielić.

Joga

Strony: First |1 | 2 | 3 | ... | Next → | Last