„Egzorcysta Watykanu” – fragmenty

Stowarzyszenie egzorcystów

Nie można zaprzeczyć – brakowało stowarzyszenia, które zrzeszałoby egzorycystów. Do niedawna byłoby wręcz nie do pomyślenia, że takie stowarzyszenie mogłoby w ogóle powstać. Zrodziło się ono z inicjatywy księdza Amortha.

Dlaczego zdecydował się ksiądz założyć Stowarzyszenie Egzorcystów?

Dlatego że brakuje kursów szkoleniowych dla egzorcystów. Pomyślałem: uczmy się od samych siebie. Spotykajmy się i wymieniajmy naszymi doświadczeniami.

Jak często spotykają się członkowie Stowarzyszenia?

Raz w roku. W latach parzystych organizujemy międzynarodowy kongres egzorcystów, a w latach nieparzystych kongres krajowy.

Czy można uczestniczyć w posiedzeniach? Zebrania są otwarte dla publiczności?

Nie, nie są otwarte dla publiczności. Nie rozgłaszamy nawet, że są to kongresy dla egzorcystów, nazywamy je „kongresami kapłańskimi”, ponieważ nie chcemy, żeby przeszkadzali nam dziennikarze.

Czy wasza posługa podoba się Kościołowi?

Cóż, powiedziałbym, że tak, Kościołowi się podoba. To przecież biskupi nas nominują, a to znaczy, że doceniają naszą posługę. Był pewien nieprzyjemny epizod: w 1996 roku odmówiono nam wstępu na audiencję u papieża, nie wiadomo dlaczego. Jednak Benedykt XVI nas przyjął.

Co chciałby pozostawić ksiądz w duchowej spuściźnie swoim kolegom po fachu?

Napisałem trzy książki o egzorcyzmach i sądzę, że to jest moja spuścizna. Spisałem moje doświadczenia i myślę, że są przydatne. Tak mówią ci, którzy je przeczytali.