Koniec świata doczesnego – o. Armijon (część 2)

CZY PIEKŁO ISTNIEJE I CZY PEWNYM JEST, ŻE JEGO CIERPIENIA SĄ WIECZNE?

Wieczne trwanie cierpień piekielnych jest prawdą jasno podaną w Piśmie Świętym; stanowi część symboliki chrześcijańskiej, a wiele synodów uznało ją za dogmat wiary7.

Święty Mateusz (18,8) i święty Jan Apostoł mówią, że cierpienia demonów i dusz potępionych będą trwały bez końca: a dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi (Ap 14,11). Święty Marek (9,48) i Izajasz (66,24) mówią, że ogień ich nie gaśnie, a robak ich nie umrze.

Cytując te słowa, święty Augustyn zwraca uwagę, że trudno powiedzieć coś pewnego o naturze tego robaka lub o materialności czy niematerialności owego ognia. Jednakże prorok mówi jasno i ponad wszelkie wątpliwości, że żar ognia nigdy nie osłabnie i męczarnie zadawane przez robaka nie ustaną8.

Mówiąc o Sądzie Ostatecznym, który pewnego dnia nadejdzie, Jezus Chrystus ustanawia równość między usprawiedliwieniem a potępieniem; między długością trwania chwały sprawiedliwych i długością kary bezbożnych. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego (Mt 25,46). Jeśli więc życie wieczne nie ma żadnego ograniczenia w czasie, to i śmierć wieczna będzie również trwać bez końca.

1.1. Piekło to dusza zamknięta na Miłosierdzie

Z powyższych świadectw wynika, że wpiekle nie ma miłosierdzia oraz że odkupienie nie może mieć tam dostępu. Albowiem zarówno demony, jak i potępieni mogliby uniknąć wymiaru Sprawiedliwości Bożej, uwolnić się całkowicie od cierpienia lub, w ostateczności, uzyskać złagodzenie kary wyłącznie na trzy sposoby: przez prawdziwą i szczerą pokutę, przez modlitwę świętych i dzieła wynagradzające, ofiarowane przez żyjących na ziemi lub przez całkowite ich unicestwienie.

Nie mogąc przyjąć ich w takim stanie i nie mając absolutnie żadnej możliwości, by to zmienić, Bóg, zabierając tym duszom i demonom istnienie, tym samym uwolniłby ich od cierpienia. Dusze potępione nie mogą jednak czynić pokuty. Bóg nigdy nie okazał łaski szatanowi, ponieważ ten nigdy za nic nie żałował.

Święty Tomasz mówi, że żałujemy i brzydzimy się grzechem na dwa sposoby: w sposób pełny, czyli doskonały oraz częściowy, czyli niedoskonały. Ten, kto brzydzi się grzechem w sposób pełny, nienawidzi go ze względu na jego wynaturzenie oraz przez wzgląd na Boga, którego on obraża. Natomiast ten, kto brzydzi się nim w sposób częściowy, niedoskonały, nienawidzi go nie ze względu na miłość do Boga, lecz ze względu na miłość do siebie samego: oznacza to, że brzydzi się nie tyle grzechem, ile bólem i cierpieniem, których on jest powodem9.

Tymczasem wola potępionych jest całkowicie poddana złu (tak iż zło stało się ich dobrem), a przerażenie inienawiść w stosunku do cierpienia nie jest u nich ani skruchą, ani zadośćuczynieniem. Z pewnością są oni trawieni przez pragnienia i marzenia, jednak marzenia te mają na celu ich własne szczęście, budowane niezależnie od Boga. Takie jest właśnie marzenie szatana i dusz potępionych, marzenie wiecznie niezrealizowane, które ich pogrąża w wiecznej rozpaczy i rozgoryczeniu.

Potępieni nie mogą więc okazać skruchy.

Może jednak mogą uczestniczyć w modlitwach i zasługach żyjących? Gdyby tak było, to Lucyfer i jego aniołowie mogliby po dłuższym lub krótszym czasie odrodzić się w dobru i stać się na nowo świętymi, godnymi czci i miłości w takim samym stopniu jak Cherubini i Archaniołowie. Mogliby w końcu przebywać znimi w wiecznej komunii. Oznaczałoby to w konsekwencji, że Kościół powinien modlić się za demony.

Chociaż złe duchy są rzeczywiście naszymi największymi wrogami, to jednak przykazanie miłości uczy nas modlić się za wszystkich naszych nieprzyjaciół bez wyjątku. Z tego powodu Kościół modli się za swoich widzialnych prześladowców na ziemi, gdyż ciągle żyje nadzieją ich nawrócenia, jak długo trwa to obecne życie. Natomiast w dniu Sądu Ostatecznego, kiedy Kościół święty będzie przemieniony w Miłość, nie będzie już modlić się za ludzi skazanych słusznym wyrokiem na wieczne kary cierpienia. Jeśliby więc potępieni mogli mieć nadzieję na zbawienie, to Kościół powinien nie tylko modlić się za nich, lecz także oddawać im cześć. Zebrawszy szczątki Neronów, Robespierów i Maratów, czcić ich na ołtarzach na równi z popiołami świętego Ludwika Gonzagi, Wincentego à Paulo czy Franciszka Salezego.

Jednakże cierpienia potępionych nie skończą się nigdy i nie będą unicestwieni, choć tego bardzo pragną. Pismo Święte opisuje ten godny pożałowania stan, mówiąc, że jest to śmierć druga – jezioro ognia (por. Ap20,14). Będzie to śmierć – mówi Grzegorz Wielki – która nigdy się nie dopełni, koniec, po którym zawsze następuje nowy początek, rozkład, który nigdy nie doprowadzi do całkowitego zaniku10.

Święty Augustyn kreśli wyraźny i smutny obraz tej śmierci, która pozwala trwać duszy, poddając ją jednocześnie wszelkim możliwym katuszom i udrękom. „Nie można powiedzieć, że w piekle dusza będzie żyła, ponieważ dusza w żaden sposób nie będzie uczestniczyła w nadprzyrodzonym życiu; nie można również powiedzieć, że żyć będzie ciało, ponieważ będzie ono poddane wszelkim cierpieniom. Tym samym ta druga śmierć będzie bardziej okrutna (od pierwszej – biologicznej), ponieważ śmierć ta nie przyniesie jej (duszy) końca”11.